ZGRUPOWANIE

To był inny weekend, całkiem inny.  Plan był podzielony na trzy.

1. Zgrupowanie. Jak to na zgrupowaniu, spotkaliśmy się u mnie w piątek aby obgadać szczegóły sobotniego wyskoku. Pętelka Gorzów > Dębno > Kostrzyn > Gorzów. I tylko tyle ustaliliśmy, że jedziemy rano.  +0 km.

2. Soba – rano nie wyglądaliśmy na zrelaksowanych. Bo wiadomo co się robi na zgrupowaniach, pogoda okazała się panną lekkich obyczajów i dała dupska. Deszcz. Z “rano” zrobiło się południe ale w końcu ruszyliśmy.  Na początku skromnie, skradając się co nie co w niepewności czy nie lunie. Do Dębna było naprawdę spoko. Złapaliśmy luz i mogliśmy odespać na hamaczkach przy jakimś gustownym jeziorze. Aura – takie 6 na 10.  Po pierwszej odleżynie ruszyliśmy dalej na Kostrzyn na późny obiad w ciszy i spokoju. Nad Odrą przywitała nas ulewa, aleeee… w zasięgu wzroku była ta buda z kebabem. Ta najlepsza. Ta właściwa. Wbiliśmy. Przypadek – nie sądzę! Uzupełniliśmy poziom kebca we krwi i śmignęliśmy na dom. Po drodze Ożi postanowił się popisać i złapać kapcia, później poprawił.  No mistrz. Zrobiło się ciemno. Ale humory dopisywały. Postanowiliśmy zgrupować się  zatem ponownie przed wypadem w niedzielę. 😉 +110 km. Nogi chciały dalej głowa już nie.

3. Niedziela. Słońce! O umówionej godzinie spotkaliśmy się z mordeczkami i ruszyliśmy całkiem sporą grupą na J.Portki. Jechaliśmy, szliśmy, wspinaliśmy się po piaskowych podjazdach, przedzieraliśmy się przez gęsty las… wszystko po to by dotrzeć na cypel. A mogliśmy prosto z drogi jak inni ludzie. Grupa MTB wyruszyła inną trasą i skończyła też na cyplu tylko po przeciwnej stronie i na innym cyplu.. Cyrk ten dosyć skutecznie zneutralizował złe wspomnienia po  jebitnie długich podejściach. Celebrując każdy łyk piwa obserwowałem jak celebrują inni.  Dalej już standardy bez których niektórzy żyć nie mogą. Kawka, hamaczek, ognisko i te rozmowy. Takich w internetach nie ma. Gdy słońce dało nam znać, że ucieka ruszyliśmy do domu i na jeszcze bardzo małe zgrupowanie. +55

Dzięki wszystkim. B

Weekend wyśmienity. Wywalam gopro, wracam do lustra, zbieram na naleśnika. Następny wyskok. Gorzów  – Poznań jak pogoda da.

 

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s