Start. Szybka wypka.

Pomysł na wypad z dnia na dzień – padło hasło “jutro po robie leczita do lasu, nocka i rano wracamy na Warsztat’. Tyle z planu.

Następnego dnia po pracy spakowaliśmy rowery w niezbędne graty. Hamak, plandeka nad głowę i kto co tam lubi – kubek, szczoteczka, Dziadu dołożył grzebyk do brody, Dawid zapas humusu, ja też coś tam zabrałem. Jak widać na zdjęciach nie mamy wyczynowych toreb. Na takie wypady nie trzeba. Więc ucinam pierwszy Twój jęk, że nie masz w co się spakować.

Ruszyliśmy mając na celu jezioro Lipy oddalone około 20 km od domu. Po drodze szybki zakup i zmiana destynacji bo deszcz. Jedziemy na Gołębie z map znane jako j.Grabino. Pomysł tak mądry, że aż głupi. Odległość taka sama lecz przez las – nie wiem czy wiecie ale w lesie nie pada. Nie jest szybciej ale kogo to obchodzi, najważniejsze to jechać. Jak widać jechaliśmy na “cieniakach” więc nasze możliwości terenowe skończyły się z pierwszym miękkim piaskiem. Tu drugi Twój jęk ucięty. Tak nawet szosą czy ostrym kołem możesz wjechać do lasu. Będzie wolniej ale dasz radę. Tylko Dziadu był w dobrej sytuacji zabierając na nockę SS CX’a.

Po około godzinnej wirówce po lesie trafiliśmy w jezioro. Mapy gógle i navi w naszych lubuskich lasach mogą co najwyżej pokazać Wam, że jesteście w kraju. Po odnalezieniu doskonałego miejsca z dobrym widokiem na jezioro, idealnym rozstawem drzew i miejscówką pod ognicho wylądowaliśmy. I jak to u nas przenieśliśmy kilkukrotnie hamaki, wznieśliśmy toast i cieszyliśmy się pięknem otaczającej nas natury. Na kolacje klasycznie dania z ognicha, bajerka, wspominki, snucie planów, kilka nieudanych zdjęć i spać. Leżąc w kołyszących się hamakach zastanawialiśmy się co to za zwierz tak ryczy i czy je mięso.

Rano przywitało nas ciepłe słońce. Baterie zostały naładowane na maksa. Mózgi zresetowane. Szybki pakun, płatki, myju i ogniem do roby. Po 40 min od pobudki byliśmy pod firmą. Wypoczęci z uśmiechami na ryłkach zabraliśmy się do roboty. Amen.

Tak da się jękały… szybko wyskoczyć do lasu, wyczilować tak dobrze jak nie uczynicie tego w domu na sofie wypijając galon melisk. Nic tak dobrze nie zrobi waszej duszy i ciału jak noc pod chmurką w wybornym towarzystwie. Reasumując nieważne jaki masz rower i torby, nieistotne nawet jest czy masz formę i kilka dni wolnego. Można wyskoczyć o 18 i na 9 dnia następnego możesz być w pracy. Musi Ci się tylko odrobinę chcieć.

LINK DO MIEJSCÓWKI 

B. #HRD

 

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s